Nowa Zelandia – czyli życie w strefie kiwi: Wyspa Południowa

Zakończyliśmy naszą przygodę z Nową Zelandią. Spędziliśmy 9 miesięcy w tym odległym od Polski kraju. Poznaliśmy kulturę kraju Kiwi, zasmakowaliśmy pracy jak lokalsi, śmiało można powiedzieć, że zjeździliśmy Nową Zelandię wzdłuż i wszerz oraz zobaczyliśmy to, co chcieliśmy zobaczyć. Ta podróż różniła się od naszych poprzednich… Dlaczego? Auto, które kupiliśmy na początku, stało się naszym domem na kółkach. Spaliśmy w nim, gotowaliśmy i ogólnie rzecz biorąc żyliśmy.

 

Nasze życie w aucie trwało 41 dni, przejechaliśmy 10 tysięcy kilometrów.

Spoiler: było super!

Zacznijmy od wyspy południowej gdzie zaczęliśmy naszą przygodę.

Start: Nelson (miasto, w którym już kiedyś byliśmy, więc teraz nie będziemy się rozpisywać co warto tutaj zobaczyć, bo to wszystko znajdziecie w poprzednich postach).

Punakaiki – miejscowość na Zachodnim Wybrzeżu, gdzie wapienne formacje skalne w trakcie erozji utworzyły tzw. Skały Naleśnikowe (Pancake Rocks). Miejsce warte zobaczenia :).

IMG_2654.JPG

Następnie poprzez miejscowość, która brzmi jak nazwa ziemniaka – KUMARA dotarliśmy do Hokitika – urocze miasteczko, w którym każdy na plaży szuka słynnego nowozelandzkiego „greenstone” (zielonego kamienia). Kto nie znajdzie, rusza do sklepu by nabyć tą unikatową i bardzo ładną biżuterię (też taką nabyliśmy, a co :P). Kiedyś panowała tam istna gorączka złota, a teraz jest to spokojne i klimatyczne miejsce. Będąc tutaj warto udać się na pobliskie Blue Pools – jeziora z niebiańską wodą.

20171019_104601.jpg

Czas na dwa lodowce – Franz Josef i Fox Glacier – oba położone w niedalekiej odległości od siebie. Nam nie udało się ich zobaczyć, bo chmury były za nisko i wszystko zasłoniły. Nie ma co jednak ukrywać, że interes tutaj kwitnie – turyści przyjeżdżają w to miejsce i korzystają z drogich atrakcji np. 20 minutowy lot helikopterem nad lodowcem – 200 dolarów.

Nareszcie Wanaka – piękne miasteczko z jeszcze piękniejszym jeziorem i okolicami. Słynne „that Wanaka tree” czyli najpopularniejsze drzewo w całej Nowej Zelandii – koniecznie musicie zrobić mu zdjęcie :). Co warto zrobić będąc tutaj?

  • wejdź na górę Mt. Iron i podziwiaj 360ᵒ panoramę na miasto,
  • udaj się na spacer i podziwiaj kolejne „niebieskie jeziorka” (Blue Pools Track),
  • zobacz War Memorial upamiętniający ofiary z I i II Wojny Światowej,
  • a przy odrobinie szczęścia i pogody zdobądź Roys Peak i zachwyć się widokiem!

To i wiele, wiele innych pięknych miejsc czeka na Was w Wanaka.

Piękna droga prowadząca z Wanaka do Queenstown zaparła nam dech w piersiach (nie tylko nam, bo nasze autko musiało się nieźle namęczyć by wyjechać po tak stromych zakrętach na samą górę). Samo Queenstown jak dla nas to jak nasze polskie Zakopane tylko, że ma bonus w postaci jeziora. Jest ładnie, jednak dla nas zbyt turystycznie, zbyt tłoczno i zbyt drogo. Nie da się jednak ukryć, że jest to miejsce dla wszystkich, którzy szukają doznań i adrenaliny, bo to tutaj znajduję się między innymi najsłynniejsza na świecie huśtawka. Każdy, kto poszukuje wrażeń, na pewno je tam znajdzie. Nam bardzo podobały się widoki z gondoli oraz wyścig na samochodzikach 😀

Następnym miejscem na naszej liście była zatoka Milford Sound. Mimo, że jest z nazwy zatoka, tak na prawdę jest wyrzeźbiona przez lodowiec. Fiord długi na 20 kilometrów z wysokimi pionowymi ścianami charakteryzuje się zróżnicowanym zasoleniem wody i… tym, że jest to jedno z najbardziej deszczowych miejsc na ziemi. My mieliśmy „szczęście” i trafiliśmy na deszcz 🙂

Bluff – bardziej na południe wyspy południowej się już nie da…

20171024_152405

Dunedin- znajduje się tutaj najstromsza ulica świata (Baldwin Street), a nam wydawało się, że te ulice co widzieliśmy w San Francisco to bardziej strome już być nie mogą, a tu jednak! Kąt nachylenia tej ulicy wynosi 38%!

Zabytkowa stacja kolejowa również robi wrażenie…

20171026_142350

Uliczki miasta zdobią artystyczne graffiti, jedno jest nawet autorstwa Polaka 🙂 Robiąc sobie przerwę w zwiedzaniu, można skusić się na wizytę w fabryce czekolady – Cadbury. To aż nieprzyzwoite robić tak pyszną czekoladę! Ogólnie całe miasto robi wrażenie bardzo przyjemnego i chętnie spędzaliśmy tam czas.

Miasto miastem, jednak nie zapominajmy o okolicach – Tunnel Beach, piękna miejscówka, warto pomęczyć się i zejść na sam dół a potem wspinać się na górę.

No i w końcu jesteśmy. Widzieliśmy tą górę przed naszą wyprawą setki razy, a jednak na żywo robi jeszcze większe wrażenie. Mt. Cook (3724 m n.p.m), bo o nim mowa, jest najwyższą górą w Nowej Zelandii i położony jest w Alpach Południowych. Na zboczach góry znajdują się dwa lodowce: Tasmana i Hookera. Nazwa swoją górę zawdzięcza oczywiście Jamesowi Cookowi, który przybył do Nowej Zelandii w 1770 roku. Góra nas zahipnotyzowała, dlatego chcieliśmy oglądać ją z każdej możliwej strony.

Po Lake Pukaki, u którego podnóża znajduje się Mt. Cook, ruszyliśmy na Lake Tekapo, czyli miejsca gdzie szukaliśmy „drogi mlecznej” gdyż jest to teren najczystszego nieba. Nigdy nie widziałam tak pięknego nieba, tysiące gwiazd i konstelacji, które wydawałoby się, że świeciły o wiele mocniej, intensywniej niż gdziekolwiek indziej… ten obraz został już tylko w naszych wspomnieniach, bo niestety nie mamy odpowiedniego sprzętu by uwieczniać takie zjawiska. 22253600.JPG

Kaikoura – w tym miejscu mieliśmy jeden cel: spełnić marzenie i pływać z delfinami w ich naturalnym środowisku. Nie chcieliśmy pływać z delfinami, które są zamknięte w ciasnych basenach, trenowane i niejako zmuszane do zabaw z człowiekiem. My weszliśmy do ich naturalnego środowiska jakim był otwarty ocean i daliśmy im wybór: albo my je zainteresujemy na tyle, że będą chciały z nami pływać i bawić się albo sobie od nas odpłynął. Na szczęście delfiny są tak radosnymi stworzeniami, które uwielbiają zabawę więc obie strony miały niezłą frajdę :).

Z Kaikoury ruszyliśmy w kierunku nam bardzo dobrze znanym – Blenheim (mieszkaliśmy i pracowaliśmy właśnie tam) by znaleźć się w Picton – miejscu skąd wypływają promy na wyspę północną.

IMG_1951

I na tym kończy się nasza wyprawa po wyspie południowej, ale to nie koniec. Przecież przed nami jest już widoczna wyspa północna, która jest zupełnie inna niż południe.

 

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s