Hello Nelson

Witajcie, opowiadań o życiu w Nowej Zelandii ciąg dalszy…

Jak pewnie pamiętacie – żyjemy w małej mieścinie o niemiecko brzmiącej nazwie Blenheim :p znajdującej się regionie Marlborough, które słynie na całym świecie z dobrego wina. Sprawdziliśmy – rzeczywiście jest smaczne, ale my koneserami wina nie jesteśmy i też nie wybrzydzamy … co słodkie i ma % bardzo nam smakuje 🙂 Jeśli chodzi o miejscówkę, to wszystko tutaj nam pasuje: praca – jest, fajne i ciepłe mieszkanie – jest, nasz ulubiony Pak’n save (odpowiednik polskiej Biedronki) – jest. Jeśli jednak chodzi o atrakcje i miejsce warte zobaczenia, to mamy trochę utrudniony dostęp ze względu na zamkniętą główną drogę prowadzącą na południe wyspy. Droga ta została zniszczona w wyniku trzęsienia ziemi w listopadzie 2016 roku i jest w trakcie przebudowy. Konsekwencją są liczne objazdy i naprawdę znaczne wydłużenie trasy. Nie pozostało nam nic innego jak zwiedzanie póki co okolicznych perełek. W miniony weekend przyszła pora na Nelson. Miasto położone na północym wybrzeżu południowej wyspy, oddalone od nas o 115 km, większe i przez backpakersów bardziej znane. Dlaczego? bo każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Znalazł i Robert. Zawsze marzyłem o lataniu. Często powtarzał mi się też sen o tym.. tylko, że na miotle 🙂 Może dlatego tak bardzo lubię podróżować, bo uczucie kiedy samolot odrywa się od ziemi jest niesamowite. Uzależnia to tak samo jak kofeina, albo kolejny tatuaż. Postanowiłem więc sprawdzić samemu jak to jest latać i udałem się na lotnisko w Nelson, gdzie wcześniej umówiłem się na 45 minutowy lot samolotem, którego będę pilotem 🙂 Po przybyciu na miejsce, przywitał mnie po imieniu uśmiechnięty instruktor David i od razu przeszliśmy do rzeczy. W hangarze było kilka samolotów, a mój był ten najmniejszy 🙂 Pusty waży około 300kg! Nawet maluch jest cięższy! Po chwili rozmów przy samolocie, nadszedł czas aby w końcu zasiąść na siedzeniu PILOTA. Masa przełączników, którymi mogłem się bawić i już czuje się jak w jakimś ogromnym pasażerskim samolocie. Ustawiamy się przy pasie startowym, zgłaszamy do wieży gotowość startu, pozwolenie uzyskane, zwiększam obroty silnika i resztę robi już aerodynamika. Po chwili odrywamy się od ziemi, chowam podwozie, odlatujemy kawałek i przejmuję resztę sterowania nad samolotem. Cóż za świetne uczucie! Czułem się jak ptak, który może lecieć gdzie tylko zechce. Samo latanie jest banalnie proste, tylko komunikacja z wieżą (którą na szczęście nie musiałem się martwić) jest trochę bardziej skomplikowana. Poruszając się samochodem, rowerem, łodzią czy jakimkolwiek innym środkiem transportu, poruszamy się po jakimś torze, powierzchni. Samolot jest nieograniczony. Można lecieć w każdą stronę jaką tylko się chce i to najbardziej mi się podobało. Robiliśmy korkociągi, nurkowaliśmy ostro w dół, lecieliśmy gwałtownie w górę, wykonywaliśmy ostre zakręty w prawo, lewo.. Czego dusza zapragnie! Na pewno nie zapomnę tego uczucia i mogę śmiało powiedzieć, że to wcale nie takie trudne 🙂

IMG_0022IMG_0024

Co warto zobaczyć będąc w Nelson?

Ogrody królowej (Queens Gardens) – wiosną i latem pełny kolorowych kwiatów i pięknych zapachów, różnego rodzaju drzew i krzewów. Niestety zimą możemy zdać się jedynie na naszą wyobraźnię, by dowiedzieć się jak musi być tam pięknie w pełni lata 🙂

Tahuna Beach – piaszczysta plaża na której latem ludzie opalają się i kąpią pod okiem ratowników, a w miesiącach zimowych spacerują ze swoimi czworonożnymi przyjacielami 🙂 Nieopodal znajdują się różne atrakcje dla dzieci: zjeżdżalnie, huśtawki, go-karty oraz małe bary i restauracje.

IMG_0040

Katedra Chrystusa Króla (Christ Church Cathedral) – piękna anglikańska katedra z 1851 roku. Warto udać się i zobaczyć ten charakterystyczny punkt w mieście i przy okazji posłuchać chóru. Dla najmłodszych uczestników mszy przygotowany jest specjalny kącik zabaw, dzięki któremu rodzice mogą brać udział w uroczystościach nie martwiąc się o marudzące dzieci. Może polskie kościoły powinny iść z duchem czasu i także pomyśleć o takim rozwiązaniu 🙂

20170630_101350

Centrum Nowej Zelandii (Centre of NZ) – popularny szlak pieszy, prowadzący na wzgórze z którego można podziwiać panoramę całego miasta. Polecamy!

IMG_2376

Nelson proponuje różnego rodzaje atrakcje, jednak większość z nich otwarta jest w sezonie wiosenno-letnim 🙂 Każdemu, kto chciałby spróbować raftingu, kajaków czy paralotni radzimy więc wybrać się w tam w cieplejszych porach roku.

Ceny noclegów wahają się od 25- 150 NZD za noc 🙂 wszystko oczywiście zależy jaki komu standard odpowiada 🙂 My zatrzymaliśmy się w The Bug Backpakers, który możemy polecić – miła atmosfera, czysto, a rano śniadanie, które zawarte jest w cenie noclegu: świeży chleb, słynne peanut butter i dżem, kawa i herbata do oporu 🙂 brzmi amerykańsko, a jesteśmy dalej w NZ.

To póki co byłoby na tyle.. Nie możemy doczekać się kolejnych mniejszych bądź większych wypadów… 🙂

Do usłyszenia 🙂

Reklamy