America 2016

W końcu naszedł czas by móc wyruszyć w wyczekiwaną wyprawę po USA!! Spakowaliśmy walizki i pełni podekscytowania wyruszyliśmy w naszą kolejną podróż. Tym razem na zachód USA.

Naszym marzeniem było zobaczyć Yellowstone, dlatego punktem A z którego zaczynaliśmy podróżować było Salt Lake City. Miasto to nie zauroczyło nas niczym, dlatego nie będziemy o nim tutaj pisać. W drodze do Yellowstone, postanowiliśmy zobaczyć park narodowy Grand Teton, jednak pogoda nam nie sprzyjała i nie było żadnych majestatycznych widoków, których się spodziewaliśmy 😦

Więc, przejdźmy od razu do… YELLOWSTONE! Jest to najstarszy park narodowy na świecie. Na terenie parku znajdują się słynne gejzery, gorące źródła, wulkany błotne, wodospady, a sam park usytuowany jest na rozległym wulkanicznym płaskowyżu. Park jest olbrzymi i ciężko zwiedzić wszystko w ciągu 2 dni. Zrobiliśmy jednak swoją listę „must see” i właśnie nią kierowaliśmy się zwiedzając. Nie wiem ile razy powiedzieliśmy z podziwu „wow”. Mnóstwo dzikich zwierząt nawet na drogach, gejzerów wybuchających zgodnie z zegarkiem, wszędzie słychać bulgotanie i ten wszechobecny zapach siarki – to nasze pierwsze spostrzeżenia z Yellowstone. Krajobraz zmieniał się co chwilę, tak jak i pogoda. W jednej części jesień, a w drugiej zaawansowana zima! Raz pada deszcz, raz śnieg, a gdzie indziej słońce. Nie wiem ile czasu potrzeba aby zwiedzić cale Yellowstone.. Pewnie mnóstwo, skoro jest tu tak pięknie, że co chwilę chciałoby się stawać, robić zdjęcia i podziwiać widoki.

Po kolejnym dniu spędzonym w parku byliśmy jeszcze bardziej zachwyceni. Pogoda nam dopisywała, bo mimo, że było chłodniej, to nie padał ani deszcz, ani śnieg. Widzieliśmy mnóstwo zwierząt. Mieliśmy także bliskie spotkanie z bizonami, które leniwie stały na środku drogi i nie chciało się im ruszyć, więc opóźniało to trochę nasze plany zwiedzania, bo wszyscy musieli w aucie czekać, aż się łaskawie ruszą :). Było też spotkanie z niedźwiedziem, który jadł sobie jagody w lesie w odległości 20 metrów od nas. Na nasze szczęście był tym tak pochłonięty, że nie zauważył ludzi gapiących się na niego 😀 A tak poza tym to zastanawiamy się ile osób miało przy sobie (a nie w aucie) bear spray w razie czego. My nie mieliśmy – leżał w aucie.. Żadne z tych spotkań nie przeszkadzało nam jednak, ponieważ są częścią tego parku i bez nich to po prostu nie to samo. Zwiedzać Yellowstone można na mnóstwo sposobów i pewnie każdy turysta (a było ich pełno, niestety. Nawet w październiku czułam się jakby to był sezon) robi to po swojemu. Generalnie: jak dla nas Yellowstone – mega, jesteśmy pod wielkim wrażeniem i polecamy każdemu.

Zion National Park – tutaj mieliśmy wędrówkę dla odważnych. Ja uważałam się za odważną, ale na tej trasie poległam. Nie mój dzień. Jednak Robert wyszedł wysoko, aż tam gdzie lądują tylko anioły, bo cel naszej wyprawy i nazwa szczytu to Angels landing. Bardzo popularny szlak uważany za jeden z najpiękniejszych w całych Stanach Zjednoczonych. Była to trudna trasa z dużą różnicą poziomów, a dodatkowo na domiar wszystkiego, ostatnia część trasy była z łańcuchami i przepaścią po obu stronach na około 400 metrów. Kilka nierozważnych osób ta trasa pokonała.. Idąc na górę słyszałem ciągle ludzi mówiących „Następnym razem jak przeczytam ze trasa jest bardzo wymagająca to im uwierzę!„, bądź „A ostrzegali żeby ubrać lepsze buty i zabrać więcej wody.„. Ale te widoki..!

Będąc w Zion musieliśmy przejść się (lub brodzić :P) kanionem utworzonym przez rzekę Virgin River. Kanion ma ponad 25 kilometrów długości, miejscami 600 metrów głębokości. Jednak woda była tak zimna, że widząc fioletowe usta i trzęsące się nasze ciała – wyszliśmy. Generalnie pomysł fajny, tylko szkoda ze woda taka zimna, do tego słońce już nie świeciło w kanion i wiał zimny wiatr. Cóż, może następnym razem 🙂

Vegas baby, Vegas! Miasto grzechu, rozrywki i… każdy pewnie dopowie coś od siebie. Dla jednych to miasto jest cudowne, a dla innych wręcz pachnie tandetą i kiczem. Jedno jest pewne: jeśli masz pieniądze i jakieś zachcianki – jedź do Vegas, tam zabawisz się w sposób o jakim nawet nie śnisz!

dscf8520

Wyjeżdżając z Las Vegas, warto (a nawet trzeba!) udać się do Doliny Śmierci. Jest to najbardziej suche miejsce Ameryki, jedno z najgorętszych miejsc na Ziemi z największa depresją (86 m p.p.m – Badwater Basin), oraz najwyższym szczytem kontynentalnych Stanów Zjednoczonych – Mount Whitney 4421 m n.p.m. Przy dobrej pogodzie oba punkty można zobaczyć z Dante’s View. Atrakcja są też wydmy Mesquite Flat Dunes, które wyglądają jakbyśmy przenieśli się na Sahare.

W Yosemite mieliśmy najlepszy hotel na świecie. Nie 4 czy 5 – gwiazdkowy lecz… pod milionami gwiazd! Mimo, że to legalne obozowisko, wszędzie były ostrzeżenia o niedźwiedziach i nakazie zamknięcia jedzenia w specjalnych kontenerach do których niedźwiedzie nie potrafią się dostać. Ja widziałem też ostrzeżenie o dzikich górskich kotach, ale nie mówiłem o tym Karolinie, żeby jej niepotrzebnie nie straszyć. Tymczasem w środku (ziiiiiimnej!!) nocy obudziło nas.. miałczenie! Tak, to ów dziki górski kot 🙂 Jakich był rozmiarów, czy są groźne, jaka jest ich dokładna nazwa? Nie wiem.. Nie odważyliśmy się wyjść i sprawdzić, ale nic nam się nie stało 🙂 Rano udaliśmy się na mała wycieczkę krajoznawczą po przepięknym parku.

San Francisco – miasto okrzyknięte przez Roberta najpiękniejszym jakie widział (po wizycie w Vancouver jest remis) Uwaga! Dołączam się do tej opinii. Mimo złej pogody (lało 3 dni, a zanim przyjechaliśmy to deszcz padał ostatni raz 5 miesięcy temu) pokochałam to miasto. Słynny Golden Gate Bridge, Alcatraz, Lombard Street, Coit Tower to tylko niektóre z atrakcji proponowanych przez miasto. Warte zobaczenia, warte polecenia. Ja i Robert pod tym miastem klikamy: lubię to!

Z tego miejsca pozdrawiamy Kubę :), który nas nocował w SF i pokazał życie nocne:)

Los Angeles, miasto aniołów (a może powinno się nazywać miastem smogu i korków?) – miasto po którym dużo się spodziewałam. Dużo.. się rozczarowałam. Niestety. Miasto bogate, a widać biedę i bezdomnych na chodnikach. Leżą tam, śpią, żyją – totalnie pogodzeni ze swoim losem. Natomiast w „dzielnicy gwiazd” bogactwo widać wszędzie – poprzez wielkie domy, piękne i szybkie samochody, a nawet czyste ulice i drogie sklepy. Turystów mnóstwo, szczególnie w dzielnicach gdzie można spotkać sławne osoby. Co możemy polecić z LA to na pewno: Griffith Observatory – obserwatorium, nie tylko dla fanów, w którym Robert mówi, że mógłby zamieszkać 🙂 Oczywiście spacer przystania w Santa Monica również jest obowiązkowy. Bardzo chcieliśmy również zobaczyć jak nagrywa się seriale w Hollywood. W tym celu kilka dni wcześniej zarezerwowaliśmy sobie bilety (które są darmowe, ale obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”) i z ogromna radością i ekscytacja wyczekiwaliśmy tego dnia. Dzień nadszedł. Wcześniej zobaczyłem na mapach jak długo zajmuje dotarcie na miejsce wliczając w to korki, ale takich korków jeszcze w życiu nie widziałem.. Może to normalny dzień w LA, może to nasz pech? Nie zdarzyliśmy na nagrywanie, zobaczyliśmy tylko zamknięte bramy studia CBS. Oryginalnie chciałem iść na Teorie wielkiego podrywu, mój ulubiony serial, ale niestety jest tak popularny, że zarezerwowanie biletu na to trzeba planować duuuużo wcześniej. W zamian zarezerwowaliśmy na The Great Indoors, nowy show, który zapowiadał się dosyć fajnie. Teraz po premierze ma ocenę zaledwie 5.3 na filmweb.pl, ale sam fakt znalezienia się na widowni i zobaczenia od kuchni kręcenia amerykańskiego serialu to mogło być coś! Następnym razem lepiej przyłożymy się do tematu 🙂 Jedziemy dalej!

Wielki Kanion – spełnienie moich marzeń – nastąpiło!! Zachód słońca…najpiękniejszy jaki w życiu widziałam. Widok ten schowałam do mojej pamięci na długo, długo.

W Kanionie Antylop byłem w 2013 roku i to miejsce mnie zafascynowało. Taka perełka wyjazdu, bo niewiele ludzi o tym miejscu słyszało. Przepiękne kolory skał rzeźbione latami przez wodę wyglądają jak malowane. Tym razem było inaczej.. Jest to teren Indian co znaczy, że mogą sobie tam robić co im się podoba, no i robią. Mimo posiadania przepustki na wszystkie parki narodowe w całych Stanach, do tego akurat się nie nadaje. Nawet jeżeli się nie ma przepustki, to do większości płaci się tylko za samochód. W kanionie antylop – samochód + ilość w nim osób = drogo! A to tylko wstęp na parking.. Z tego co widziałem, są tam dwie firmy które oprowadzają ludzi. Totalna masówka! Czekaliśmy godzinę, żeby tylko zejść na dół w kanion, a jak się już nam udało to było tam tyle ludzi i taki ścisk jak na promocjach w Lidlu. Tłum cały czas się przemieszczał więc nawet nie było możliwości zrobienia dobrego zdjęcia. Sytuację ratowali trochę przewodnicy, którzy pokazywali jak ustawić aparat, żeby lepiej zrobić zdjęcia. Czy mimo wszystko warto tam pojechać? To już każdy indywidualnie musi sobie odpowiedzieć.

W okolicy kaniony antylop jest kolejne znane miejsce – Horseshoe Bend. W tym miejscu rzeka Kolorado, która przepłynęła wcześniej Wielki Kanion, zawija się tworząc koryto podobne kształtem do podkowy, stąd nazwa. Kilka minut spaceru i na miejscu 🙂

dscf9634

Ostatnim przystankiem naszej wycieczki był Bryce Canyon. Tak, przystankiem, bo nie planowaliśmy schodzić wgłąb kanionu. A szkoda.. Po zobaczeniu przez nas z góry jak wyglądają ścieżki na dole, wyobraziliśmy sobie, że tak najpewniej wyglądałby marsjański kanion!

dscf9664

Podczas planowania wyjazdu dowiedziałem się, że Maroon 5 gra koncert w tej części Stanów. Wiedząc jak bardzo Karolina uwielbia Adama i jego muzykę, w tajemnicy kupiłem bilety na koncert w Oakland i dostosowałem CAŁĄ wycieczkę i jej daty do tego jednego jedynego dnia – koncertu Maroon 5. Okazało się, że całkiem dobrze wszystko się zgrało i nie musieliśmy opuścić żadnego miejsca, które chcieliśmy zobaczyć. Jak wiecie z opisu wyżej, w San Francisco cały czas lało i tylko na ostatni dzień miało się trochę rozpogodzić. Na dzień koncertu. Wiedząc, że Karolina będzie chciała zobaczyć jeszcze ile się da w San Francisco przed odjazdem w następne miejsce, już nie mogłem dłużej ukrywać biletów, więc dzień wcześniej podarowałem je Karo! Jakbym tylko mógł nagrać tą minę! 😀

Podróż po USA wspominamy bardzo dobrze i jesteśmy mega zadowoleni. Gdyby ktoś spytał nas czy chcielibyśmy jeszcze tam wrócić, zgodnie odpowiadamy: TAK 🙂

Po Stanach podróżowaliśmy od 4 do 25 października.

Reklamy

2 myśli na temat “America 2016

  1. Przeczytałam od deski do deski, tym bardziej, że planuję w tym roku tam być:) A co najlepsze z mężem, i z 9 m-czną córką, i stąd moje pytanie czy w kanionie da radę się pozwiedzać z takim dzieckiem? czy te tłumy które trochę mnie przeraziły są aaaaż takie? i zaintrygowała mnie ta rezerwacja biletów na kręcenie seriali – możecie podać stronkę gdzie się to rezerwuje – nie potrafię tego znaleźć nigdzie:/ a czy cały ten okres 4-25.10 spędziliście na zachodnim wybrzeżu? może moglibyście podesłać plan tego wszystkiego co zobaczyliście..:) pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Hej Ania. Cieszymy się, że wybierasz taki super kierunek! 🙂 Na kanionie było wiele ludzi z małymi dziećmi. Generalnie jest to wielki taras widokowy na kanion po którym łatwo można poruszać się też z wózkiem. Do różnych jego punktów jeździ autobus przystosowany do przewozu wózków, a kierowcy są bardzo mili i pomocni. Nie powinno być problemów 🙂
      Co do seriali to strona tutaj: http://www.tvtickets.com/ Jednak trzeba być 18+ aby wejść. Bilety są za darmo, parking też i trzeba dobrze zaplanować sobie dzień żeby się tam dostać na czas (nie tak jak my :)).
      Tak, cały ten okres spędziliśmy na zachodzie i szkoda że nie mieliśmy jeszcze więcej czasu. Generalnie wszystko jest opisane wyżej. Nie da się zaplanować dat całego wyjazdu jeszcze z domu, bo różne rzeczy mogą się zdarzyć. Polecamy planować noclegi z 3-4 dniowym wyprzedzeniem, aby uniknąć przykrych sytuacji z potrąceniem części kwoty rezerwacji jako kwota manipulacyjna.
      Pozdrawiamy serdecznie i życzymy udanego wyjazdu! Czekamy na wiadomości 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s