O aresztowaniu

Czasami czyta się o tym jak kogoś aresztują w obcym kraju za prozaiczne rzeczy. Głośna niedawna sprawa studenta z USA skazanego w Korei Północnej za kradzież flagi z hotelowego pokoju skazanego na 15 lat ciężkich robot przyprawa o ciarki! Ale są też inne rzeczy. Na przykład, guma do żucia w Singapurze jest tylko na.. receptę! Nie można jej żuć, nie można też jeść w środkach transportu.. Dziwne, prawda? I tu zaczyna się moja historia..

Na podróż po Meksyku wypożyczyliśmy sobie samochód, bo tak wygodniej 🙂 Trochę to kosztowało, tym bardziej pozwolenie na wjazd do Gwatemali, ale będąc tam tylko raz (wtedy myślałem, że bardzo bym chciał wrócić, ale nie wiem czy mi się to uda) warto wydać troszkę więcej „grosza” i zobaczyć ile się da. Zaraz po Gwatemali jechaliśmy również do Belize. Jako że Belize jest anglojęzyczne, na granicy nie było problemów żeby się dogadać. Powiedziano nam, że musimy kupić ubezpieczenie samochodu, a sprzedaje to „koleś w białym namiocie”.. Podekscytowani, że udało nam się przejechać granice (tak, byliśmy pełni obaw czy nas wpuszczą, czy nie będziemy musieli płacić (za dużo) łapówki, itp..), przejechaliśmy strefę bezcłowa i.. o ubezpieczeniu zapomnieliśmy! No ale nic, stwierdziliśmy ze udamy głupków jak nas zatrzymają 🙂

Po przejechaniu kilku kilometrów i podziwianiu krajobrazów, zauważyłem ze samochody dziwnie zwalniają.. Kontrola! „No to pięknie” sobie myślę.. Obudziłem dziewczyny (bo oczywiście spały) i mówię, żeby zachowały spokój, coś się ogarnie. Tak więc zrobiły. Kolej na nas.. Oczywiście od razu rzuciła się w oczy nasza meksykańska tablica rejestracyjna przyjeżdzająca od strony Gwatemali, kazali nam wysiąść z samochodu i wszystko wyciągnąć.. Popatrzyli tylko na wszystko, nawet nie zaglądali głębiej.. Powiedzieli, że możemy jechać, więc spakowaliśmy wszystko szybko i jeszcze szybciej odjechaliśmy z ulga.. Kilka kilometrów dalej kolejna blokada, tym razem tylko sprawdzali papiery. Nigdy nie było problemów z naszym „ubezpieczeniem”. Tego dnia byliśmy zatrzymywani przynajmniej 5 razy, za każdym razem nie było problemów. Więc stwierdziliśmy, że darujemy sobie ubezpieczenie (tak właściwie, to nawet chyba o nim zapomnieliśmy, byliśmy zajęci wchłanianiem piękna przyrody, zachwyceni krajobrazami, słońcem i wodą ciepłą jak zupa).

DSCF1972

Po kilku dniach w Belize, przyszedł dzień się rozstać z rajem i wrócić do Meksyku. Tak, pisałem, że Meksyk też jest piękny, ale po prostu nie aż tak jak Belize. W drodze powrotnej przyzwyczajeni byliśmy już do kontroli. Ale ten dzień był inny. Nie tylko ze względu na to, że to było święto wyzwolenia Belize, ale w powietrzu było coś nie tak.. W pobliżu lotniska, wyjątkowo zapytano nas o ubezpieczenie. Pokazałem jakiś dokument który wyglądał jak ubezpieczenie. „To nie ubezpieczenie” padło. Osłupiałem. Próbowałem się jakoś wykręcić… Po kilku minutach rozmowy, ze strony policjanta padło „Ok, jedźcie. Ale nie radziłbym jechać dalej. Dalej na pewno się wam nie uda”. Czemu ja go nie posłuchałem?!?!?!

Po kilku minutach szlaban na drodze. Kontrola. Ale coś znowu jest innego.. Od razu kazali nam zjechać na bok, wyłączyć silnik i dać wszystkie dokumenty z samochodu.. Co mieliśmy zrobić? Uciec? Wszyscy czekaliśmy w aucie, ale coś to długo zajmowało. Poszedłem sprawdzić do środka co się dzieje i od razu słyszę, że „jeszcze dzisiaj może pójdę do więzienia na kilka dni, później sąd i grzywna przynajmniej 800$”. Sam nie potrafię wyobrazić sobie swojej miny.. Osłupiony pytam o powód. W odpowiedzi dostaje pytanie o moja znajomość prawa Belize. Trochę dziwne pytanie, prawda? Ale w głowie już mi się układało o co tutaj chodzi.. Mając nadzieję, że płacz zmiękczy panów policjantów, poszedłem po dziewczyny i mówię im, że prawdopodobnie pojadą same bo ja idę do więzienia za brak ubezpieczenia. Ola koncertowo zaczęła płakać, Dominika – wybuchła gorzkim śmiechem. Ciekawy widok.. W końcu kazali im sobie iść i się ogarnąć. Wiedziałem, że nie ma z tego innej drogi wyjścia. Zadałem pytanie „ile?”.. „Ile uważasz. Wiesz, albo 800$ grzywny i wiezienie..” Ehh.. Wróciłem do samochodu i wziąłem 100$. Nigdy nie dawałem nikomu łapówki, nie wiem jak to się robi i ile trzeba dać! Przyszedłem z pieniędzmi w ręce i jak marny aktor oparłem się bez słowa o biurko, po czym szybko podniosłem. Oczywiste było po co to zrobiłem.. Dostałem dokumenty do ręki i mogłem wyjść jako wolny człowiek.

Wchodząc do samochodu, dziewczyny słusznie zauważyły, że tam dalej może być więcej takich.. Musieliśmy zawrócić i ogarnąć ubezpieczenie. Ale gdzie skoro wszystko pozamykane?! Lotnisko! Wcześniej mijaliśmy lotnisko i to chyba była nasza najlepsza szansa. Więc przyjechaliśmy na lotnisko i chodziliśmy po każdej wypożyczalni samochodów z nadzieją, że któraś będzie mogła sprzedać nam ubezpieczenie. Niestety.. W końcu w ostatniej wypożyczalni kobieta zainteresowała się nami i zapytała dlaczego potrzebujemy ubezpieczenia samochodu. Wcześniej uzgodniliśmy, że nie będziemy nikomu nic mówili i robili z siebie głupków. Ale nie wytrzymaliśmy, bo nie było już żadnego innego wyboru jak zostać w hotelu na lotnisku.. Zrezygnowani opowiadamy naszą historię tej kobiecie. Okazało się, że nie mieli najmniejszego prawa robić takich rzeczy. Brak ważnego ubezpieczenia oczywiście jest karalny, ale tylko i wyłącznie 50$ mandatem. 50$! Żadnego więzienia, sądu, 800$.. 50$.. Dowiedzieliśmy się też, że na pobliskiej stacji benzynowej jest ubezpieczalnia, ale otwarta dopiero dnia następnego. Jeszcze bardziej źli i przybici mówimy, że jedziemy teraz do hotelu i po prostu będziemy tam siedzieć i czekać do jutra.

Hotel był zaraz na lotnisku, nie było problemu go znaleźć. Był on zdecydowanie za drogi, ale nie było innych możliwości, musieliśmy przeczekać gdzieś jeden dzień. Wypisałem wszystkie dokumenty do zakwaterowania. Dając recepcjoniście do ręki kartę kredytową, zadzwonił hotelowy telefon. Odłożył kartę i obrócony tyłem do nas odebrał telefon. Nagle.. Recepcjonista osłupiały patrzy na nas i mówi, że to do nas! I teraz każdy już jest osłupiały i nie wie co się dzieje. Pytam pana z recepcji kto to, bo dziewczyny zaczęły już snuć teorie ze to tamci policjanci nas znaleźli i chcą więcej pieniędzy 😀 Okazało się że to ta kobieta z lotniska, mówi ze jest w stanie nam załatwić ubezpieczenie! Powiedziałem, że będziemy tam za 3 minuty, odłożyłem telefon (albo nim rzuciłem?), z za lady wziąłem szybko swoją kartę, potargałem dokumenty o zakwaterowaniu i w pośpiechu wybiegliśmy z hotelu.

Po dotaciu na lotnisko, okazało się, że siostra pana z budki obok kobiety której wylaliśmy nasze gorzkie żale pracuje w ubezpieczalni i może nam załatwić potrzebne dokumenty w godzinę! Po raz drugi tego dnia nie potrafię sobie wyobrazić swojej miny.. Jego siostra specjalnie poszła do placówki, otworzyła ją, zrobiła dokumenty, wysłała faxem, a oryginał zostawiła na stacji benzynowej w kopercie na naszej drodze do Meksyku! Wiara w ludzkość przywrócona!

Oczywiście musieliśmy ponownie przejechać przez punkt w którym zostaliśmy zatrzymani i dyskutowaliśmy co zrobić jak będziemy tam przejeżdżać. Było kilka pomysłów, ostatecznie jednak stwierdziliśmy, że lepiej nic nie robić, bo oni znają prawo – my nie. Im bliżej do tego miejsca, tym szybciej biło mi serce. Mieliśmy tylko kopię dokumentu, co jak się do tego przyczepią, a do miejsca w którym czeka oryginał jeszcze z 80 km? Ostatecznie okazało się, że ich już tam nie było. No tak, dniówka zarobiona, można iść ją wykorzystać.. Po tym nie było ani jednej kontroli, ale skąd mogliśmy to wiedzieć? Odebraliśmy oryginał dokumentu i wróciliśmy do Meksyku.

Stracić wiarę w ludzkość i odzyskać ją tego samego dnia – bezcenne.

Chwila w której dowiadujesz się, że idziesz do więzienia – bezcenne.

Za wszystkie inne zapłacisz karta kredytowa. Kupujcie ubezpieczenia!

R.

Reklamy

Mała wycieczka

1 kwietnia – Prima Aprilis: pogoda w Kanadzie robi sobie żarty. Nie ma śniegu na ulicach! Za to piękne słońce i 15 stopni na PLUSIE!! (Kanado, co jest z Tobą? Gdzie te coroczne mrozy i śnieg, którym straszył nas pan z wypożyczalni samochodów?!??).

Co zrobić z tak pięknie zapowiadającym się dniem? Byłoby grzechem zostać w domu, więc wybraliśmy się na wycieczkę. Naszym celem był Tunnel Mountain. Góra, choć nie bardzo wysoka, bo „zaledwie” 1692 m (Banff jest położone dosyć wysoko więc zostało nam tylko 300 m różnicy poziomów do pokonania) pozwala na podziwianie z jej szczytu całego, pięknego miasta Banff. Cała wyprawa w promieniach słońca była naprawdę miłą wędrówką i okazją do odpoczęcia od codziennej pracy. W tej wędrówce towarzyszył nam nasz kolega Adam 🙂 Przy okazji złapaliśmy trochę promieni słonecznych i lekko się opaliliśmy 🙂

 

K&R